
Fot. Anna Leśniak
Ponownie chciałam Wam zaprezentować coś z Dresslink.com. Dla mnie to zdecydowanie większe COŚ. Już raz zaufałam tej firmie na tyle, aby zamówić tam niedawno sukienkę na jeden z moich ważniejszych dni - półmetek. (Tutaj wpis - klik.) Teraz, gdy wybierałam się na studniówkę - ponownie zdecydowałam się na kreację właśnie stamtąd. Skusił mnie, jak zawsze, gigantyczny wybór oraz oryginalność, jaką ta strona prezentuje.
Tym razem byłam zadowolona nawet bardziej niż przy pierwszym strzale, ponieważ udało mi się trafniej wycelować w rozmiar. Dodatkowo, gdy przypadkiem natknęłam się w innym sklepie na identyczny naszyjnik - cena była kosmicznie wygórowana, bo aż ponad 3 razy większa! A kto z nas nie lubi tego poczucia satysfakcji, że dobrze zainwestował? To właśnie uświadomiło mi dobitniej, jak opłacalnym jest stawianie na tego typu strony, bo w ogólnodostępnych sieciówkach i tak mamy do czynienia z podobnym towarem, ale o powiększonej cenie, tylko i wyłącznie przez znaczek na metce. A metki i tak odcinam, bo drażnią mnie przy noszeniu. Drażnią tak, jak kierowanie się napisem na metce. Więc... według mnie, warto się tym zainteresować. :)
Tym razem byłam zadowolona nawet bardziej niż przy pierwszym strzale, ponieważ udało mi się trafniej wycelować w rozmiar. Dodatkowo, gdy przypadkiem natknęłam się w innym sklepie na identyczny naszyjnik - cena była kosmicznie wygórowana, bo aż ponad 3 razy większa! A kto z nas nie lubi tego poczucia satysfakcji, że dobrze zainwestował? To właśnie uświadomiło mi dobitniej, jak opłacalnym jest stawianie na tego typu strony, bo w ogólnodostępnych sieciówkach i tak mamy do czynienia z podobnym towarem, ale o powiększonej cenie, tylko i wyłącznie przez znaczek na metce. A metki i tak odcinam, bo drażnią mnie przy noszeniu. Drażnią tak, jak kierowanie się napisem na metce. Więc... według mnie, warto się tym zainteresować. :)